Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Wiersze o Kole Brody

Katarzyna, Paweł Kalista

Zawody

  

Prężnie działa nasze Koło,

na zawodach jest wesoło.

Zbiórka zawsze jest pod dębem,

każdy na nią jedzie pędem.

 

Choć to wczesna jest godzina,

chętnych: trzy i pół tuzina!

Losowanie robi Jacek,

na jedynce siądzie Maciek.

 

Głośno zabrzmiał sygnał Zenka,

chociaż nie ma on bębenka -

jego klakson głośno wyje,

zarzucają wszyscy kije.

 

Ledwo zacznie się zabawa,

już Jurkowi biją brawa.

Ma tłustego dziś robaka,

już zdejmuje leszcza z haka.

 

A Sebastian, chłopak skromny,

zrobił postęp już ogromny.

Ryby łowić on potrafi,

bierze wszystko co się trafi.

Czy to karaś, karp czy lin,

to zasługa Edka glin.

 

Marcin N. dziś pozamiata,

jego tyczka tak wymiata.

Długa, cienka, bardzo szybka,

chyba zaraz będzie rybka.


A Łukaszek jak nie biorą,

małych uklei bywa zmorą.

 

Jacek K. lornetkę ma,

patrzy czy mu coś tam drga.

A tu spławik w górę staje,

leszcz znad wody już wystaje.

Ciągnie Jacek go mozolnie,

w siacie ryba już bezwolnie.

 

Inni patrzą, podziwiają,

a ich siatki wciąż czekają.

Kto następny rybę złowi,

może ci, co przyszli nowi...?

Koło nasze zasilili,

chłopcy zdolni, bardzo mili,

wśród nich Kamil, Michał, Sułek,

to postrachy innych "Kółek".

 

Stara gwardia wciąż wymiata,

nie ma ciągle na nich bata.

Kazik, Boguś, Andrzej, Jan,

każdy z nich to zdolny pan.

 

Kazik mistrz nie byle jaki,

jak mu rwą te leszcze haki!

Znowu wygrać dziś nie może -

ryba z hakiem poszła w morze!

Szansę ciągle jednak ma,

w tej nadziei wiernie trwa.

 

A cóż leci tam w oddali?!

To Andrzejek z procy wali.

Leci dżokers, glinka, pinka,

wkrótce zwabi na nie linka.

Tak jak on to nikt nie strzela,

oj nie będzie dzisiaj zera.

 

Klakson Zenka znów już wyje,

"Powyjmować wszyscy kije!"

Nasz Sylwester z wagą leci,

"Pozabierać wszystkie śmieci,

Ryby dawać do ważenia",

Boguś rusza do mierzenia.

 

Każdy kija swego chowa,

w domu czeka cebulowa.

Przyszedł czas na chwilę ważną,

Maciek minę ma poważną.

Kto dziś wygrał głośno czyta,

cała reszta zębem zgrzyta.

Prezes wręcza im nagrody,

do radości ma powody.

 

Paweł o tym wszystkim plecie

i na necie i w gazecie.

Chodzi także, zdjęcia pstryka

to dzięki niemu ta satyryka.

 

Starachowice, dn. 2.01.2016

 

Katarzyna, Paweł Kalista
Mroźne zawody

Zima. Weekend. Ranek. Mróz.
W łóżku Szydło, Petru, Tusk;
Każdy jeszcze smacznie śpi,
Napracował się pięć dni.

A tu w Brodach, koło Oczka,
Chociaż mroźna była nocka,
Tłum wariatów w miejscu tupie
Ciepłe łóżko mając w dupie.

Mrozik ścisnął taflę wody,
Będą właśnie tu zawody.
To zawody wielkiej chwały,
Wystawiły chłopy pały.
Oj przepraszam - to pomyłka,
Każdy ma małego kijka.

Dla tych, co nie znają się,
Jak pod lodem łowi się,
Podam tu instrukcję krótką,
Potem usta zamknę kłódką:

Żeby cieszyć się rybeczką,
Trzeba szybko drgać wędeczką.
Wędką krótką - podlodówką,
Co wyróżnia się końcówką
Bardzo cienką, delikatną
I drgającą i podatną.

Są też wędki bałałajki,
Z takich korzystają śmiałki!

Co się przydać jeszcze może?
Mormyszka w złotym kolorze.
Trza mieć świder, wiercić dziury;
Nie wymaga to brawury.

Tuż po zbiórce każdy bieży,
Wierci dziurę i lód mierzy.
Każdy ciepło jest odziany,
Kurtki, czapki i kaftany,
Ciepłe buty, kalesony...
Teren jest zabezpieczony.

W razie wpadki leży lina
(szybko tonie watolina!)
Dla chłopaków z Koła Brody,
Co nieziemskiej są urody,
Ważne jest zabezpieczenie,
Gdy przy lodzie jest klęczenie.

Zawodnicy przykucają,
W dziurki blaszki zapuszczają.
Potem drgają im wędeczki,
Żeby zwabić tym rybeczki.

Jedni siedzą podmarznięci,
W dziurę patrzą jak zaklęci.
Dziura pusta, nic nie bierze,
Ciągle jednak trwają w wierze.

Co niektóry dużo chodzi,
Zrobić dziurek - nic nie szkodzi!
W każdej dziurce zmoczyć żyłkę,
Choćby tylko krótką chwilkę.

Andrzej siedzi na wiaderku,
Napiłby się już likierku,
Bo dziś mroźno jak cholera,
Chyba będą same zera.

Kazik jest opatulony,
Bo wiatr wieje z każdej strony.
Janek kurtkę swą dopina.
Zmarznie dziś każdy chłopina.

Jurek ręce swe rozciera,
Wąsy z sopli aż obiera,
"Kto to widział, taki mróz!"
Ktoś tam jedzie do dom już.

Robert bardzo jest wkurzony,
Chętnie wróciłby do żony:
"Po co było się dziś zrywać,
Pusty stawik przeczesywać?"

A Pawełka bałałajka
Trochę dłuższa jest niż fajka.
Paweł się tym nie przejmuje
I kolejną dziurę kłuje.

Nagle coś się wreszcie dzieje!
Konkurencja zielenieje.
Marcinowi pociągnęła,
Lecz robaka mu ściągnęła!
Robak został już wyssany,
Marcin jest zdegustowany.
Biedny żyłkę szybko ściąga
I ochotkę znów naciąga.
A ochotka dziś niemrawa,
By naciągnąć - trudna sprawa.

Jacek K. i Jacek S.
Tak jak inni, zmarzli też.
O herbatce ciepłej marzą,
Wiadra puste - cóż se zważą???
Ani płotki, raka, kraba,
Chociaż grupa to niesłaba.

Coraz bardziej mróz doskwiera,
Boguś syna mocno wspiera.
Łukasz - podlodowiec niezły,
Tu nadzieje jego spełzły.
Mróz dokładnie jest dziś taki,
Że sztywnieją im robaki.

A Sebastian jest szczęśliwy,
Jego robak jeszcze żywy.
Chociaż mróz go ostry szczypie
W dobrej przecież jest ekipie
I się poddać nie wypada,
Więc na wiadrze wciąż zasiada.

Czas już nagli i ucieka,
Prezes macha im z daleka:
"Czas już kończyć te zawody.
Chodźcie, wręczę Wam nagrody!"

Każdy pełen jest zawodu,
Ledwo się podnosi z lodu,
Wszystkie członki zesztywniałe,
Oczy, nosy oszroniałe. 
Kamil bardzo się poczuwa,
kumpla od stawu odkuwa.

Maciek zerka do wiaderek,
Po czym pełen jest rozterek:
"U każdego puste dno,
Czy to widział kiedy kto?!"

Nikt nie złapał nawet wilka,
Co tu marzyć: rybek kilka!
Los nam dzisiaj rzucił kłody
I w pizdu poszły nagrody!

Każdy zimna ma już dość,
Mróz cholernie dał im w kość.
Większość z lodu buty skrobie,
"Nigdy więcej!" mówią sobie.

Na odchodne się żegnają...
I za tydzień umawiają!

Starachowice- Brody, 6.01.2016